Mały Miś pojechał do babci na kilka dni, a ja próbuję posprzątać swój pokój. Wlazłem pod biurko, bo spora część mojego sprzętu nie działa… Za mało gniazdek :) Jak budowałem dom, to elektryk się dziwił, po co mi tyle kontaktów pod biurkiem. Chciałem pięć gniazd 230V, złącze telefoniczne i antenowe. Jak to wygląda w praktyce? Używam 11 gniazd 230V! Pod biurkiem mam plątaninę przewodów, masakra. Na biurku stują dwa monitory - LCD i CRT, dwa komputery, skaner, drukarka, klawiatura midi, wifi, ładowarka do myszki i sprzęt audio. Wszystko to łączy plątanina kilkunastu lub kilkudziesięciu kabli różnego rodzaju. Nie wspominam 2 lampek na biurko :) Wracam do rozplątywania :)
Kabelki
jestem!
Patrząc na ostatni wpis, widzę, że znowu nie było mnie kawałek czasu. Nawiązując do tego co ostatnio napisałem… nie jest najgorzej :) Jeszcze się nie pozabijaliśmy!
Aktualnie mam urlop. Kończy się drugi tydzień, został jeszcze jeden. Urlop upływa na pracy wokół domu. Plecy mnie napierdalają, ale trochę zostało zrobione. Jeszcze dzień, dwa i wyjdziemy na prostą. Teoretycznie w sierpniu wchodzi ekipa, która na otynkuje, ogrodzi, itd. Mamy nareszcie barierkę na schodach i pojemne szafy. Zaczyna to wszystko jakoś wyglądać… gdyby nie bałagan generowany przez psa i małego Misia :) Misia jeszcze toleruję, ale psa coraz mniej, tym bardziej że leje na nasze nowe drzewka i gryzie Misia. Jak nam pożądnie nadpenie na odcisk, to wyprawimy go do domu ojca.
Byłem z Misiem jeden dzień nad morzem. Fajnie było. Nad morzem najfajniejsze są gofry! Woda też fajna, ale gofry lepsze. No i koniki, które za “drobną opłatą” przewożą wczasowiczów po promenadzie. Z wrażeń ogólnych, jak miałbym spędzać urlop nad bałtykie, to chyba za karę. Pełno straganów, ludzi, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić… Nie wspominam, że temperatura powietrza i wody jest nie do zaakceptowania. Jedynie ten jod…
Idę na taras, Misiowa na pewno się o mnie nie pokoi :)
Nowa pasja?
Wracam?
Taaaaa…
Dawno tu nie byłem!
Niedziela wieczór
Miś zasnął, choć nie bez problemów. Zmęczyłem go trochę spacerkiem na jego małych nóżkach, łaził koło 2 godzin. Był tak zmęczony, że wczesniej go położyłem i się buntował. Ale wszystko skończyło się dobrze!
Jako że jestem dobry Miś, zrobiłem Misiowej niespodzienkę: ogródek na parapecie w kuchni. Posadziłem jej bazylię, rzerzuchę i jeszcze coś. Do końca nie wiem co i nie wiem gdzie co posadziłem :) W sumie mamy całkiem sporą działkę wokół domu i wypadało by tam coś wreszcie posiać, ale nie kasy, czasu… Rozpocznę może od spryskania wszystkiego roundapem w przyszłym miesiącu. Niech poschnie dziadostwo, a co! Potem może jakieś drzewka by się posadziło, żeby się odgrodzić na kilka lat od moich wścipskich sąsiadów. Nie chce żeby mi w okna zaglądali i ja też nie chcę mieć pokuszenia żeby zaglądać do nich.
Jestem głodny, amen!