26
wrz
07

Nadal w pracy…

W pracy dopadł mnie marazm. Z resztą dzisiaj sam się dziwię że w ogóle funkcjonuję jakoś, bo spanko zaczęło się dopiero koło 2 w nocy, a na pobódkę komórka zaśpiewała o 7:15. Planowałem przed snem obejrzeć kawałek “Chłopców z ferajny” a obejrzałem prawie cały film. Jakoś nie mogłem zasnać. Rano z tego nie wyspania tak się grzebałem, że nie zdążyłem się wykąpać a kąpanie było dzisiaj w planie, bo już czas najwyższy :) Zdążyłem za to pojechać po papierosy dla siebie i żony, żeby nie musiała biedaczka z dzieckiem do sklepu lecieć, bo pogoda nie pewna dzisiaj. Taki ze mnie dobry miś :)

Do roboty nie mam dzisiaj zmiłowania, a trochę mi się spraw uzbierało. Pomijam jedno zadanie, które klient męczy od przed wakacji… Niestety dochodzą nowe i trzeba będzie się jutro zebrać i nadrobić, żeby znowu mieć trochę wolnego! Najgorzej (w sumie wręcz przeciwnie!) wykrystalizowało mi się spore zlecenie (lewizna). Posiedzę trochę wieczorami i kaska wpadnie. Byle więcej takich prac, to może jakieś wakacje w Rimini… Marzy mi się żeby wygrzać dupsko na włoskiej plaży… :)

A jak przy pracy jestem, to żonka ma dzisiaj spotkanie w tym temacie, bo po urlopie który własnie odbywa, nie chce jej się już pracować na starych śmieciach. Nie dziwie się jej z resztą. Pracę ma kobieta nie do pozazdroszczenia… Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jestem pełen optymizmu!

Dobra, dość misiolenia… popracuję jeszcze zanim zegar wybije ulubioną siedemnastą godzinę, kiedy to spakuję pudełko na kanapki i ruszę do auta żeby przebijając się przez korki dotrzeć do swojej wsi spokojnej.


0 Odpowiedzi do “Nadal w pracy…”


  1. Brak komentarzy

Napisz odpowiedź




Miś to ja! Tak mnie niektórzy nazywają, a poza tym zawsze chciałem być misiem, najlepiej pluszowym. Misiolenie to misiowe gadanie, uzewnętrznianie, które tutaj od pewnego czasu uskuteczniam...

Kategorie