Wydawało mi się że jest czwartek, a jest piątek. W sumie lepiej, bo mam dosyć tego tygodnia (jak zawsze w piątek), więc to miła pomyłka. Ciekawe dlaczego gubię czasem jeden dzień? Ostatnio zdarza mi się to dość często. Kiedyś byłem tak przekonany że jest inny dzień niż w rzeczywistości, że pani Misiowej wybiłem z głowy branie tabletki antykoncepcyjnej i miałem ubaw z TVN Meteo, bo uważałem że podają pogodę na zły dzień (że niby oni się pomylili a nie ja!).
Najgorzej jak się zdaje że jest środa, a okazuje się że to wtorek. Wtedy nie jest fajnie, a takie pomyłki też w moim życiu wystepują.
Podsumowując tydzień - nie było najgorzej. Mieszka u nas teściowa, która zajmuje się małym Misiem. Misiowa w tym czasie pracuje albo też zajmuje sie Misiem. Znaczy mamy lepiej teraz, bo jest opieka do dziecka. W sumie prawda! Na razie babcie nie wchodzi mi w paradę, więc da się wytrzymać. Gorzej jak będzie spięcie :)
W robocie też ok. Nic się strasznego nie dzieje, choć pracy sporo. Po godzinach też trochę robię, żeby miec na te Włochy latem :) Z czegoś trzeba żyć, a ja już gadam o wakacjach. Na razie są święta za pasem. Misiowa już kupiła seksowne gwiazdorki, które rozswietlają nasz salon, a w weekend zostaną wyniesione na taras, żeby sąsiada denerwować, bo on nie ma gwiazdorków :) Musze być pierwszy, bo to taki sasiad, co wszystko zwala ode mnie, więc jak on pierwszy powiesi, to oceniając mnie swoją miarą pomysli, że ja zerżnąłem od niego! Jutro kurwa zapierdalam po śniadaniu na taras. Koniecznie!
To chyba tyle. Umyje jeszcze łapy, bo mam chwilowy napad nerwicy natręctw. Zapalę i będe się zbierał do domu. Może jakiś obiad dadzą. Dwie baby w domu, to mogły by coś pożywnego na piątek zrobić. Chyba dobrze kombinuję?
30
lis
07
0 Odpowiedzi do “Piątek w czwartek”
Napisz odpowiedź