18
sty
08

piątek (nareszcie)

Jest! Upragnoiny i wyczekiwany ulubiony dzień tygodnia. Tym razem wyjątkowo piątek faktycznie kończy roboczy tydzień, bo jak na razie nie przewiduję na weekend jakiś wielkich prac (mam nadzieję). Chciałbym popalić w kominku, wyjść z Misiem na spacer jak pogoda pozwoli (może nawet Misiową bym zabrał)… Misiowa wczoraj pomyła podłogi więc sprzątać specjalnie nie musze. Ale mogę ostrzyc psa :)

Dzisiaj Mis pojechał do swojej przyszywanej babci, czyli opiekunki, która ma się nim zajmować podczas gdy my, poważni rodzice, będziemy w pracy. To taki dzień testowy. Jak na razie podobno wszystko gra. Ja osobiście nie mam jeszcze wyrobionego zdania na ten temat, tzn. opieki na misiem i jego opiekunki. Może z czasem wyrobię sobie opinię.
Co ważne! Dzisiaj będzie moja ulubiona obiado-kolacja (nie powiem jaka!). Wiem tylko, że się najem pożądnie i ze smakiem, bo nie zdrowo. Specjalnie do pracy pokroiłem sobie cieńsze skibki, żeby być na prawdę głodnym. Wszystko zjadłem do 10, więc koło 18 będę pewnie głodny piekielnie :)
W pracy? W pracy OK :) Szefa nie ma, jest na spotkaniu. Trochę pracujemy, trochę bimbamy. W końcu jest piątek, nie powinniśmy się przemęczać. Piątek to już prawie weekend przecież! Popijam sobie kawkę, niestety bez mleka, bo nikt mleka nie kupił. W sumie jest git.

0 Odpowiedzi do “piątek (nareszcie)”


  1. Brak komentarzy

Napisz odpowiedź




Miś to ja! Tak mnie niektórzy nazywają, a poza tym zawsze chciałem być misiem, najlepiej pluszowym. Misiolenie to misiowe gadanie, uzewnętrznianie, które tutaj od pewnego czasu uskuteczniam...

Kategorie