23
lut
08

Trochę suszy

Suszy od rana bo wczoraj poszło kilka piw. Jeśli dobrze pamiętam jakieś 6 czy 8? Kolacja, orzeczki przy barze i powrót do mojej spokojnen osady. Odwoziła Misiowa (dobra kobieta). Mojego kompana też odwiozła do domu. W sumie dobrze się bawiliśmy. Jak to faceci, obgadywaliśmy kolegę i jego panne :) A bo to złą kobieta jest to jej się dostało a on był fajny kolo dopuki jej nie poznał. Ale to jego wybór przecież. On mnie nie lubi, bo wyzwalam w nim najgorsze (ale prawdziwe) emocje i zachcianki. Polewam mu wódy ile chce, sam też za kołnież nie wylewam kiedy biesiadujemy. Zawsze go załatwiam trunkami na cacy a ona się wścieka, bo biedak nie jest zgodny z jej oczekiwaniami. A oczekuje sporo: żeby się nie szmacił, żeby nie nocował na podłodze w kiblu, żeby nie wymiotował w miejscach publicznych… Ma kobieta ambicje!

No i z tego wszystkiego mnie dzisiaj suszy. Czuję się dobrze, ale suchość jest, jakieś plamy na czole powychodziły. Misiowa mówi że to nie od chlania. Dobrze, bo byłoby mi bardzo przykro gdybym musiał tą jedną z niewielu przyjemności w życiu ograniczać przez plamy na pysku.
Teściowa i teść wzieli małego i pojechali na zakupy czy coś… Nie ważne, ważne że jestem sam. I już mnie nosi. Posprzątałem podłogę. Chciałem umyć swoje auto ale Misiowa nim pojechała i teraz musiałbym umyć jej a tego nie zrobię, bo w poniedziałek jedzie do mechanika. Nie będe mył auta mechanikowi. Chyba w końcu wyszperam jakieś zdrowe jedzenie (chrupki?) z szafy i obejrzę jeden odcinek Pitbulla. Może dwa. Mam co prawda robotę, ale nie ucieknie przecież.
To tyle na ten moment, może coś jeszcze wymyślę po papierosku.

0 Odpowiedzi do “Trochę suszy”


  1. Brak komentarzy

Napisz odpowiedź




Miś to ja! Tak mnie niektórzy nazywają, a poza tym zawsze chciałem być misiem, najlepiej pluszowym. Misiolenie to misiowe gadanie, uzewnętrznianie, które tutaj od pewnego czasu uskuteczniam...

Kategorie